Tumblelog by Soup.io
Newer posts are loading.
You are at the newest post.
Click here to check if anything new just came in.

September 10 2014

PortalKsiegarski
0848 06e5
Reposted fromelleri elleri viabookcrossing bookcrossing
PortalKsiegarski

Piękna katastrofa

recenzja

Ona jest grzeczną studentką, która skrywa pewną tajemnicę z przeszłości, on bardzo niegrzecznymi chłopakiem o fatalnej reputacji. Wieczorami dorabia bijąc się w nielegalnych walkach albo zaciąga do łóżka lgnące go niego koleżanki ze studiów. Tylko Abby wydaje się być odporna na jego urok. Właśnie dlatego Travis zaczyna się nią coraz bardziej interesować. Okazuje się, że oprócz silnych pięści ma też rozwinięty intelekt, całkiem dobrze się uczy. I wcale nie chce uwieść jednej z nielicznych dziewczyn na uczelni, których jeszcze nie miał, ale chce ją po prostu lepiej poznać. Dowiadujemy się też, że oprócz okazjonalnych napadów agresji to naprawdę miły chłopak.

Schemat nie powala oryginalnością. Oczywiście tych dwoje ciągnie do siebie, ale są przeszkody na ich drodze do miłości. Szokujące.

Pojawia się „ten drugi”. Przystojny, poukładany z dobrej rodziny, w planach kariera lekarska.

Kto wygra ten pojedynek? Nie jest to jakaś wielka zagadka, nawet jeśli nie znamy zbyt wielu romansów.

Główna oś fabuły przez ponad jedną trzecią książki polega na budowaniu napięcia wokół tego, czy spędzający ze sobą każdą chwilę i śpiący w jednym łóżku Travis i Abby, którzy wciąż upierają się, że nic ich nie łączy ulegną narastającemu pożądaniu (a raczej: kiedy ulegną). Jeśli chodzi o wyrafinowanie w budowaniu akcji, Jamie McGuire nie jest raczej wzorem do naśladowania.

Nieco oryginalności wprowadza niecodzienny sposób zarabiania na życie Travisa, choć szczerze mówiąc smaczków z życia tego podziemia mogłoby być więcej, może wtedy na historia nabrałaby charakteru czegoś więcej niż tylko romantycznej opowieści. Na pewno dobrze by się sprawdziły też w filmie. Opcję na prawa do ekranizacji wykupił już Warner Bros. „Piękna katastrofa” zapowiada się na niezły film skierowany do masowej publiczności: jest historia miłosna, sporo erotyki, przemoc i imprezy. Typowa rozrywka popkulturalna.

Duże zastrzeżenia mam do wiarygodności zachowań i reakcji głównej bohaterki. Właściwie bez mrugnięcia okiem przechodzi do porządku dziennego nad zachowaniami Travisa, które powinny wywołać u większości ludzi odruch ucieczki. Kolejne fazy związku tej pary są pełne dramatyzmu, ale bardzo mało przekonujące jeśli chodzi o uzasadnienie ich decyzji.

Książka mogłaby momentami stanowić znakomitą ilustrację tezy, że kobiety zupełnie nie wiedzą czego chcą i wpadają czasami na zupełnie niedorzeczne pomysły w temacie relacji. Oszczędzę wam spoilerów.

Scenariusz, w którym zły chłopiec zmienia się pod wpływem dziewczyny jest może sympatyczny, bo lubimy takie historie, ale bardzo mało realistyczny i wychowane na takich lekturach dziewczyny czeka srogie rozczarowanie. To tylko fikcja, pamiętajcie. Jeśli on lubi bijatyki, alkohol i łatwo traci nad sobą kontrolę, to masz mnóstwo szans, że właśnie taki zostanie. Nawet, jeśli patrząc ci głęboko w oczy obiecuje, że się zmieni.

Opis wydawcy i okładka sugerują naprawdę wyjątkową książkę i nie ukrywam, że na taką właśnie liczyłam. Momenty, w których ta historia zmierzała ku przeciętności, a nie „stawała się moją obsesją” jak obiecują hasła promocyjne dobijały podwójnie: właśnie ze względu na oczekiwania.

PortalKsiegarski
Play fullscreen
Wieszcz zabłądził pod strzechy! :))
PortalKsiegarski
PortalKsiegarski

September 03 2014

PortalKsiegarski
PortalKsiegarski
PortalKsiegarski
3059 c53a
Reposted fromneon neon viabookcrossing bookcrossing

July 30 2014

PortalKsiegarski
8608 95e6
PortalKsiegarski

July 28 2014

PortalKsiegarski
PortalKsiegarski
lovely :)
PortalKsiegarski
0565 991b 125

Okrzyknięta przez Zygmunta Miłoszewskiego nową polską królową kryminału Katarzyna Bonda została koronowana całkiem słusznie. Historia, którą próbuje rozwikłać Sasza Załuska, profilerka, opowiedziana w „Pochłaniaczu” wciąga bez reszty: układy mafijne, ich przenikanie do życia publicznego, nietypowe zabójstwo. Do tego autorka świetnie opowiada, przejmującą opowieść, która została oparta na prawdziwych wydarzeniach. Katarzyna Bonda pracowała kiedyś jako dziennikarka i pisała sprawozdania z rozpraw sądowych, stąd miała okazję poznać wiele postaci ze świata polskiej mafii lat 90.

Przyznam, że dla mnie właśnie odniesienia do autentycznych wydarzeń były tym, co zachęciło najbardziej do sięgnięcia po tę książkę. Nie pożałowałam: Bonda umiejętnie zmienia perspektywę opowiadania, dzięki czemu akcja układa się trochę filmowo, stopniowo odsłaniają się kolejne elementy układanki.

Poznajemy kulisy pracy policji, które nie były dotychczas eksponowane w kryminałach: korzystanie z dokonań psychologii czy zbierania i porównywanie zapachów. Katarzyna Bonda sprawdza dokładnie wszystkie detale, o których pisze, dlatego możemy liczyć na rzetelny i przenikliwy opis, bez względu na to, czy mowa o sposobach na utrwalanie zapachu czy o spotkaniach AA, w których uczestniczy Załuska. Główna bohaterka ma za sobą mroczną przeszłość, która będzie stopniowo odkrywana w kolejnych tomach serii. Ponad 600-stronicowy „Pochłaniacz” to dopiero pierwsza część, zapowiadane są jeszcze trzy. Trzeba przyznać, że z autorki jest prawdziwy tytan pracy. Już się cieszę na ciąg dalszy.

Śledzenie postępów śledztwa zazwyczaj nie jest w stanie zaangażować mojej uwagi, intelektualne zagadki z cyklu „kto zabił” po prostu nie są dla mnie atrakcyjne, czego innego szukam w książkach. Tymczasem w przypadku historii z Saszą Załuską w roli głównej pojawia się mnóstwo powiązań, niuansów, które stopniowo się łączą w całość i sprawiają, że napięcie, z jakim śledzimy akcję jest subtelnie podkręcane i wciągamy się na coraz wyższy poziom. Przyjemność czytelnicza najwyższej próby. Cenię świadome konstruowanie akcji, starannie zaplanowany scenariusz i tutaj czuje się od samego początku, że Katarzyna Bonda jest profesjonalistką. Książka robi z czytelnikiem dokładnie to, co powinna: nie pozwala mu odłożyć tomu, sprawia, że spędza nad nią bezsenne noce, mija swoje przystanki czytając w tramwaju, a w pracy nie może się skupić, bo myśli o tym, co będzie dalej. Dajcie się wchłonąć tej machinie.

Jedynym minusem, który jestem w stanie wypunktować, jest szata graficzna, która moim zdaniem nie zapowiada tak znamienitej zawartości. Być może to tylko moje zdanie, tak jak wspominałam, nie mieszczę się raczej w grupie docelowej tego typu książek.

Tags: recenzja
Reposted byfuckyeahliteratura fuckyeahliteratura
Older posts are this way If this message doesn't go away, click anywhere on the page to continue loading posts.
Could not load more posts
Maybe Soup is currently being updated? I'll try again automatically in a few seconds...
Just a second, loading more posts...
You've reached the end.

Don't be the product, buy the product!

Schweinderl